Szczęśliwy w pomidorach

Uprawa pomidorów

Zielone palce? Nie, nie miał. Jelmer (26) studiował, aby zostać nauczycielem w-fu. Jednak teraz codziennie stoi w szklarni wśród pomidorów. To świadomy wybór, którego ani przez chwilę nie żałował. "Te tańce w przedszkolu w HALO naprawdę mnie nie uszczęśliwiały".
Wszystko zaczęło się od pracy na pół etatu, gdy miał 18 lat. "Byłem na ostatnim roku havo i więcej osób ze szkoły pracowało w Schenkeveld. Lubiłem wychodzić i pić piwo, więc chciałem zarabiać pieniądze. Dlatego zacząłem pracować przy pomidorach".

Jednak Jelmer nie od razu widział przed sobą karierę w ogrodnictwie. Poszedł więc do HALO, aby zostać nauczycielem wychowania fizycznego. Okazało się jednak, że nawet to nie było tym, czego szukał
wkrótce. "Kontynuowałem to przez rok, ale te tańce w przedszkolu, które musiałem wykonywać, nie sprawiały mi radości" - mówi. W tamtym czasie Jelmer nadal pracował w Schenkeveld jako dodatkowa praca i mógł poświęcić więcej godzin w swoim gap year. "Chciałem rozpocząć nowe studia rok później, ale jednocześnie zrobić coś pożytecznego w międzyczasie. Im więcej pracowałem w żłobku, tym więcej miałem pracy i obowiązków. Wtedy otworzyły mi się oczy i po raz pierwszy zobaczyłem, że ogrodnictwo naprawdę ma mi coś do zaoferowania".

Dlatego Jelmer zdecydował się kontynuować edukację w zakresie ogrodnictwa i agrobiznesu w Delft. "Mogłem też od razu zacząć pracę w Schenkeveld, ale uznałem, że najpierw trzeba zdobyć wykształcenie. A kto wie, może hodowla lub coś innego spodoba mi się bardziej". Schenkeveld zaoferował więc, że opłaci jego studia, pozostawiając Jelmerowi swobodę wyboru innego kierunku w ogrodnictwie po ukończeniu studiów. "Dość szybko przekonałem się jednak, że w Schenkeveld czuję się jak u siebie. Jest to firma, która się rozwija, a zatem ma wiele możliwości rozwoju".

Oczy otwarte
Po ukończeniu studiów Jelmer rozpoczął pracę jako młodszy specjalista ds. kultywacji w oddziale Schenkeveld w Den Hoorn. Już po sześciu miesiącach zrezygnowano z dopisku "młodszy" i został kierownikiem ds. kultywacji. "Nie oznaczało to jednak, że byłem już w pełni wyszkolony. Kultywacja to gra doświadczenia. Miałem papier w kieszeni, ale tak naprawdę dopiero się zaczynałem". Jelmer ukończył pracę na temat "Autonomicznej uprawy", w której przedstawił możliwości Schenkeveld w zakresie kierowania uprawą w oparciu o dane i algorytmy. "To interesujący rozwój, który teraz kontynuuję" - wskazuje Jelmer. "Nie wierzę, że uprawa będzie w pełni zautomatyzowana w przyszłości, ludzie pozostaną ważni. Myślę jednak, że pomoże to w dokonywaniu jeszcze lepszych wyborów. Miło jest być w to zaangażowanym jako nowe pokolenie w firmie. I mam na to całą przestrzeń, jakiej potrzebuję".

Autonomiczna uprawa
W Schenkeveld lubią oferować ludziom szansę na rozwój - mówi Jelmer. "Poświęcają też dużo czasu, energii i pieniędzy, jeśli tylko pokażesz, że naprawdę tego chcesz i podejdziesz do tego z entuzjazmem. Chcesz dać z siebie wszystko w ambitnej firmie? W takim razie jest to bardzo przyjemne i pełne wyzwań miejsce pracy. Również dla ludzi takich jak ja, którzy początkowo nie mieli nic wspólnego z ogrodnictwem". Jelmer widzi siebie pracującego w Schenkeveld przez wiele lat. "Oprócz możliwości rozwoju jest to po prostu bardzo miła firma. Wszyscy są ze sobą bardzo nieformalni, mamy różnego rodzaju wyjścia i drinki w piątkowe popołudnia. Wszyscy dobrze się znają, czujemy się jak wielka rodzina. To kolejny powód, dla którego lubię chodzić do pracy każdego dnia".

Udostępnij tę stronę w mediach społecznościowych

Ten artykuł został napisany przez

Jelmer Keemink

Specjalista ds. uprawy